6 lipca 2011

Groń

Ponoć nuda jest siostrą rozpaczy… być może dlatego ja się nigdy nie nudzę. Nie mogę sobie pozwolić na letarg, bo czas zbyt szybko ucieka. Wczoraj wybrałyśmy się z moja Mamą i Ciocią na Groń (czy ktoś wie co to jest?). Okazało się, ze jeden człowiek "ze świata" wykupuje większość pola.Zaczął ogradzać swoje tak, że zabrał droge którą ludzie dojeżdżali do pól. Zebrali sie właściciele, zabrali mapki. Przyszedl geodeta, który stwierdził, że trzeba wszystko jeszcze raz przemierzyć. Mamy czekać.
W tym domu urodził sie mój Tato

14 komentarzy:

  1. jak pięknie....:))))))) a jakie to góry? Pozdriawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, dziś od rana mam informacje o praktyce łamania prawa. Dorotko, ciekawa jestem jak sprawa się zakończy, czy to wszystko nie zakończy się Sprawą dla Reporterów? Swoją drogą piekne widoki pokazałaś. Rodzinny domek Twojego taty - uroczy!!! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Hi,
    och ten Beskid jest uroczy, zielony, zamglony. Czy ten domek rodzinny to tez Chata na Groniu?
    Przygladam sie fotografii z brzoza, czyzby udalo ci sie uchwycic obiektywem mala sarenke?
    Pozdr. Zoska

    OdpowiedzUsuń
  4. Yea, I`m here. Thank you for linking my Blog. You make me happy!!!

    And now I`m number 88, reading your blog.

    Wait, ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Hi, sooooo I gave you some space in right menu .... have a nice day!
    http://pfiffigste.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech zyje nowy blog !!!! Swietny wpis i zdjecia , zwlaszcza domek przepiekny ! Mam nadzieje ,ze nalezy do rodziny ? Ag

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuje Wszystkim za odwiedziny !! Odpowiadam na pytania ;)
    Lafle - moje gory to Beskidy. A dokładniej mieszkam miedzy Bielskiem a Szczyrkiem.

    MagdaLeno - w tym domku urodził sie moj Tato, ale jak miał 3 lata to Dziadkowie przeprowadzili sie do wybudowanego przez siebie domu. Tutaj jest tylko jeden pokój i jedna kuchnia. Moja babcia mieszkała w nim ze swoja siostra i Mama- moja prababcia. Babcia i jej siostra - ciocia Putka, mieszkały w jednym pokoju z męzami i dziecmi. Pokoj był przedzielony szafami i Babcia jak opowiadała miała 3 deski swoje na podlodze do chodzenia. ;(

    Zosiu - ten domek to nie Chata na Groniu, ale ta jest niedaleko - pare kilometrów, a gorami to pewnie bliżej. A miedzy brzozami to rzeczywiscie mała sarenka. Była tak malutka, że moja mama myslala ze to zajac.

    Ag - Domek jest sliczny, teraz juz zaniedabany, ale jakby o niego troszeczke zadbac to byloby cudo. Całe szczescie, że pozostal w rekach rodziny. Teraz mieszka tam wnuk siostry babci.

    Pozdrawiam - Dorota

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak bylam mala,mowilam na siebie Putka,bo bylam grubiutka.Czy imie Cioci ma swoja historie?I.

    OdpowiedzUsuń
  9. Putka u nas w gorach to inaczej matka Chrzestna :) Także od tego sie wzieło i tak wszyscy mówili. Mozna było w ten sposób rozrózniac ciocie i jej córke, bo obie miały na imie Maria :)Dorota

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieszkasz w pięknym miejscu, uwielbiam góry, robisz przepiekne rzeczy,z duża przyjemnościa odwiedzam Twoje blogi.Pozdrawiam Cie najserdeczniej jagoda

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuje Ci bardzo Jagodo za miłe slowa. Naprawde :) Zapraszam do odwiedzin. Dorota

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj! Ale piękny świat mi pokazałaś, cudnie tam masz!!! Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem zachwycona okolicą!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszelkie komentarze, a negatywne również bardzo cenię.