6 lipca 2011

Groń

Ponoć nuda jest siostrą rozpaczy… być może dlatego ja się nigdy nie nudzę. Nie mogę sobie pozwolić na letarg, bo czas zbyt szybko ucieka. Wczoraj wybrałyśmy się z moja Mamą i Ciocią na Groń (czy ktoś wie co to jest?). Okazało się, ze jeden człowiek "ze świata" wykupuje większość pola.Zaczął ogradzać swoje tak, że zabrał droge którą ludzie dojeżdżali do pól. Zebrali sie właściciele, zabrali mapki. Przyszedl geodeta, który stwierdził, że trzeba wszystko jeszcze raz przemierzyć. Mamy czekać.
W tym domu urodził sie mój Tato